Tak wygląda praca w sklepie z bielizną. Pracownica ujawnia brudne sekrety


.

Trudno w to uwierzyć, ale to prawda

Karolina, Beata i Ola pracują w butikach z bielizną. W rozmowie z portalem Papilot.pl zdradziły, jakie mają zdanie o klientkach – i nie jest ono pochlebne… Jedna mówi o przypadku: Do sklepu przyszła specyficzna parka. Ona wysoka blondi, mocno zrobiona. On starszy pan w drogim garniturze. Wiadomo, kim dla niej był. Od razu mówię, że wcale nie ojcem, bo albo trzymał ją za rękę, albo łapał za pośladki. Oboje podchodzą do mnie i blondyneczka słodkim głosem wypala: „Niedawno powiększyłam sobie biust, ale mój misio twierdzi, że jest jeszcze za mały, więc zanim zrobię kolejną operację, muszę je jakoś powiększyć stanikiem”. Spojrzałam na jej biust, który był gigantyczny i przez chwilę myślałam, że ona żartuje. Ale mówiła poważnie!


.

Są jeszcze gorsze historie

Miałam kiedyś podobną sytuację u siebie w butiku – twierdzi Ola. – Na zakupy wpadła para napalonych nastolatków. Pomogłam dziewczynie wybrać kilka modeli, ona przymierzała i w międzyczasie miętosiła się w przymierzalni ze swoim chłopakiem. W pewnym momencie zawołali mnie oboje. Uchyliłam kotarę i nie mogłam uwierzyć własnym oczom. CD…

.



.

C.D. :

Okazało się, że porwali jeden z droższych staników. Chłopaczek niemal ze łzami w oczach zaczął mówić, że dziewczyna go przymierzyła, a on próbował rozpiąć go jedną ręką i biustonosz „jakoś się porwał”. Oboje chcieli wziąć mnie na litość i błagali, żebym nie kazała im płacić za zniszczoną rzecz. Skończyło się na tym, że wezwałam kierownika, żeby jakoś się z nimi dogadał. Nie chciałam brać na siebie odpowiedzialności za to, bo to był mój pierwszy dzień pracy i nie wiedziałam, jak się postępuje w takich przypadkach. On w końcu nie wziął od nich pieniędzy, ale uczulił mnie, żebym pilnowała klientów bardziej, kiedy są w przymierzalni.

.


.

Karolina też ma mocną historię:

Ja z kolei miałam kiedyś taką sytuację, że w przymierzalni znalazłam brudne majtki. Widocznie jedna z klientek przymierzała je – że tak powiem – na gołą skórę i ubrudziła. Co ciekawe, wepchnęła je potem pod krzesło, więc znalazłam je dopiero pod koniec dnia pracy

.



.

I na koniec – Beata:

W moim sklepie zdarzyło się z kolei, że para zaczęła uprawiać seks w przymierzalni. Interweniował wtedy kierownik, który wyprosił ich z butiku. Chyba byli trochę podpici, bo nie wierzę, że ktoś na trzeźwo ma odwagę robić takie rzeczy…

.